Biegnąca z wilkami

Biegnąca z wilkami, Clarissa Pinkola Estés

Gdy trzy lata temu rozpoczynałam czytanie Biegnącej z wilkami nie spodziewałam się, że tak długo potrwa proces jej przyswajania i tak wiele wydarzy się w moim życiu… A wydarzyło się niemało – rozstanie, zmiana miejsca zamieszkania, odkrycie prawdziwej siebie i nauka podążania za sobą – swoimi potrzebami, swoją wrażliwością. Książka ta była mi jak wierny towarzysz wędrówki i tłumaczyła niemal krok po kroku moje własne reakcje, tęsknoty, „Dziką Kobietę” będącą nieodłączną częścią kobiecego jestestwa.

Biegnąca z wilkami to pozycja, której autorka Clarissa Pinkola Estés przeprowadza nas przez proces rozwoju naszej Jaźni jest niemal biblią dla nas, kobiet i powinna być obowiązkową lekturą na naszych półkach tak, byśmy mogły sięgać po nią, szczególnie w momentach przełomów w naszym życiu. Czytałam ją trzy lata, gdyż nie jest to lektura, którą można przyswoić w dwa wieczory. To książka, która wykonuje w nas pracę – tłumaczy, rozumie, przytula, daje wskazówki, wspiera w zmianach. A tego typu procesy wymagają czasu.

Konstrukcja dzieła jest wysoce kunsztowna. Łączy w sobie baśń, poezję, bazuje na przekazach pierwotnych ludów, na mądrości niepiśmiennych plemion, a jednocześnie jest pozycją psychologiczną. Autorka opowiadając baśnie – zarówno te znane (np. Dziewczynka z zapałkami), jak i te istniejące do tej pory jedynie w przekazach ustnych – nadaje im znaczenie psychologiczne. Tłumaczy symbolikę i metafory. Pokazuje, jak prawdy funkcjonujące w tradycji, religii, społeczności – mają głębokie źródło w naszej duszy i symbolizują jej tęsknoty i przemiany. Sama autorka twierdzi, że „psychologia w najstarszym znaczeniu oznacza naukę o duszy” i nie liczy sobie stu lat, lecz tysiące.

Książka jest też w taki sposób ułożona, że przeprowadza przez swoisty proces dojrzewania naszej duszy. Od najbardziej podstawowych zagadnień, przez różnego rodzaju przełomy – po pełne zrozumienie siebie, swojej „dzikości” i pielęgnowanie własnych talentów. Ale od początku nie jest to łatwa lektura. Do dziś pamiętam jedną z pierwszych opowieści o Sinobrodym i jak silne wrażenie na mnie wywarła. I choć opowiada o pewnej części naszej psychiki – to przeraża niemal jak rzeczywisty wróg. Niezwykle ważne jest poznanie tego wroga w nas, siły przeciwnej naturze, która hamuje nasz rozwój, zaburza harmonię, przerywa łączność z naszym głębokim Ja.

Innym przekazem, który utkwił mi głęboko w sercu to opowieść o „Kobiecie Szkielecie” i niesamowitej sile łez, śpiewu duszy, leczącej potęgi zrozumienia, rozwikłania tajemnicy i miłości. To wszystko pozwala, by wysuszone w nas kości na nowo ożyły otulone miłością i zrozumieniem. Każdy w nas ma w sobie coś niezrozumiałego, odstraszającego. Dopóki uciekamy od tego – dopóty nas to straszy. Zaś otulone naszym zrozumieniem i miłością – zamieniają się w piękno.

Równie mocnym przesłaniem okazał się dla mnie obszerny rozdział o naszej, kobiecej potrzebie twórczości. Różne przechodzimy momenty. Zarówno te, gdy tworzymy jak i te, gdy tracimy z oczu idee i przechodzimy przez pustynie i depresje. Czasem naszą twórczość musimy potraktować jak ogrodnik drzewo – należy przyciąć niektóre gałęzie i odrzucić część z nich. Czasem naszą twórczą naturę musimy przytulić i ukołysać: „Właściwą rzeczą jest usiąść w spokoju i się kołysać. Cierpliwość, wyciszenie i delikatne kołysanie odnawiają twórcze myśli.” Gdy jednak płonie w nas twórczy ogień, najgorsze, co możemy zrobić to przedłożyć inne aspekty życia, nasze kompleksy, niewiarę w siebie – ponad naszą twórczość. Wtedy otrzymujemy od Clarissy bardzo konkretną wskazówkę „Jeśli to konieczne, przywiążmy się do masztu, krzesła, biurka, drzewa, kaktusa – gdziekolwiek tworzymy. Choć często to trudne i bolesne, rzeczą największej wagi jest zainwestować konieczny czas, nie ślizgać się po powierzchni trudnych zadań nieodłącznie związanych z mistrzostwem”. Nasza twórczość jest nieodłączną częścią nas. Każdego dnia potrzebuje ożywczej wody, naszej opieki, dostarczania pożywienia. Dajmy to swojej sztuce, niezależnie czy jest nią malowanie, pisanie, tańczenie, śpiewanie, czy też gotowanie, wychowywanie dzieci lub sprzątanie.

Zdolności twórcze kobiety są jej najcenniejszym atutem, bo promieniują na zewnątrz, a jednocześnie są strawą dla wnętrza... Clarissa Pinkola Estes

Zdolności twórcze kobiety są jej najcenniejszym atutem, bo promieniują na zewnątrz, a jednocześnie są strawą dla wnętrza… Clarissa Pinkola Estes

 

Ciekawostką może być fakt, że napisanie tej książki zajęło autorce ponad 20 lat, choć jak sama twierdzi „pisanie zaczęło się dużo wcześniej, niż się zaczęło pisanie”. Zaś tworzenie tego dzieła wyglądało tak: „Pisałam tę książkę bardzo długo i bardzo powoli. Pisałam, odchodziłam, rozmyślałam o niej, wracałam, dopisywałam coś, znowu odchodziłam, znowu wracałam. Sądzę, że większość czytelników czyta ją właśnie tak, jak została napisana. Mały fragment, rozmyślanie, powrót”.

Twierdzę, że Biegnąca z wilkami to więcej niż książka. To terapeutka ze zrozumieniem przyjmująca wszelkie nasze upadki, emocje, pragnienia. To przyjaciółka będąca przy nas w każdym momencie życia. To opowieść, która swą bajeczną formą w sposób metaforyczny objaśnia życie. To w końcu mądra staruszka, która przeszła każdy etap życia i zna każdy jego zakręt, każdy kamień na drodze i wie, kiedy należy nas wziąć za rękę, kiedy pomóc wstać, kiedy opowiedzieć baśń, kiedy podzielić się własnym doświadczeniem, kiedy pchnąć do działania, a kiedy zostawić w samotności.

Dziś nie wyobrażam sobie, że mogłabym tej książki nie przeczytać. Polecam ją każdej kobiecie. Pewnie niebawem zacznę ją czytać po raz drugi, gdyż jestem pewna, że za drugim razem dostrzegę w niej coś, czego nie zauważyłam poprzednio. I właśnie to jest tego typu książka – niezwykle mądra, bardzo głęboka – i za każdym razem wnosząca bardzo wiele w rozwój naszej duszy. Dzięki niej – otrzymujemy „rzęsę z oka wilka”, która to sprawia, że stajemy się silniejsze i otrzymujemy dar widzenia tego, co niewidoczne dla oczu. Poznajemy prawdziwą wartość tego, co nas spotyka.

.