Obrazki

Była jak drzewo

Była jak rozłożyste drzewo. Wydawało się, że miejsce, w którym wyrosła było bezpieczne, a zapuszczonych korzeni nic nie wyrwie. Owszem, zdarzały się jakieś wiatry, czasem odłamały gałąź, czasem mocno wyginały pień. Ale nie zagrażało to jej życiu. Wichury jedynie umacniały, nadawały giętkości. Rosła więc rozłożyście i radośnie wyciągała swe gałęzie ku niebu. Ptaki często przysiadały wśród liści. Dawała cień, którego poszukiwał człowiek.

Nic nie zapowiadało zmian. No, może gdyby zwróciła uwagę na większą ciszę. Ale przecież taka cisza zdarzała się już nie raz i owszem, później przynosiła wiatr i deszcz. Nie zwiastowała jednak kataklizmów. Była naturalnym biegiem zdarzeń. Tym razem poprzedzała coś strasznego. Nagłe trzęsienie ziemi zmieniło wszystko. Przeszło tuż pod nią. Potężna siła uszkodziła grube i głębokie korzenie. Nie były już w stanie utrzymać całego ciężaru drzewa. Cała jej sylwetka pochyliła się więc pod ciężarem ogromnych gałęzi.

Nikt nie słyszał cichego płaczu okaleczonego drzewa. Po zniszczeniu, które nawiedziło tę okolicę – każdy miał swoje straty. Każdy próbował odbudować z resztek to, co pozostało. I człowiek już tu nie spacerował, nie widział więc bólu drzewa. Trwało więc pochylone w nadziei, że ktoś je dostrzeże, ktoś usłyszy nieme błaganie, ktoś obetnie obciążające konary, tak by uszkodzony korzeń mógł utrzymać kilka tylko pozostawionych gałązek.

Ogromne konary zamiast wznosić się wysoko – ponuro gięły się w dół.

Już nie była tym samym, wzniosłym, radosnym, zdrowym i pełnym nadziei drzewem. Czasem padający deszcze dodawał jej sił ułatwiając czerpanie życiodajnych soków. Jednak długie miesiące osamotnienia i niewypłakanych łez skarłowaciły jej radość, uszczuplając bogate dotąd pokłady wiary.

Cóż miała robić? Mogła jedynie trwać. I czekać. I pielęgnować resztki nadziei. Marzyła więc o lepszym czasie ubierając swe marzenie w nadzieję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *