Artykuły

Czy depresja może przynieść coś dobrego?

depresjaRuchliwa ulica, po której jeżdżą ciężarówki. Wokół pola zasypane grudniowym śniegiem. Zimno. Mroźno. Ciemno. Wszyscy gdzieś śpieszą, jadą z pracy lub do pracy. Pewnie myślą już o świętach i robią świąteczne zakupy. Wzdłuż drogi, wąskim poboczem idzie ona…

Nie ma już sił żyć. Zwykły, drobny problem powalił ją na kolana. Czuję się przeraźliwie samotna, nierozumiana. I ten głos w niej, który z okrutną niby-mocą zagłuszył w niej wszystkie inne przyjazne głosy. Powtarza jej: widzisz, nie radzisz sobie z niczym, nie masz po co żyć. Nawet nikt nie odbiera od ciebie telefonu. Nie liczysz się dla nikogo. Jesteś smutna, a oni rozśmieszają cię na siłę. Nie masz siły wstać z łóżka, a oni mówią „weź się w garść”. Nikt cię nie rozumie. Już wszyscy mają dość słuchania twoich słów: nie mam siły. Dziwią się – jak można nie mieć siły, żeby wstać z łóżka? Przecież nie masz połamanych nóg!

Siła tego mrocznego głosu budzi w niej kolejną myśl… Tak łatwo byłoby z pobocza znaleźć się pod pędzącą ciężarówką. Tylko jeden krok dzieli od ulgi… Jeden krok i skończą się jej wszystkie wysiłki o to, by przetrwać. Przestałoby boleć to wszechobecne niezrozumienie. Bo to jest codzienny wielomiesięczny ból duszy. Nierozumiany. Niepojęty. Samotny. Dogłębny.

A jednak ostatnim wysiłkiem woli schodzi z pobocza do rowu. Daje sobie jeszcze kilka minut… A może kolejną szansę? A może myśli, że zamarznięcie jest lepsze niż śmierć pod kołami ciężarówki? W akcie rozpaczy wysyła SMSa swojej przyjaciółce. I to ratuje jej życie… Dzisiaj nie pamięta treści tej wiadomości, ale musiała być szczególna, bo przyjaciółka zareagowała błyskawicznie. Rozmowa i proste instrukcje: teraz idź na najbliższy przystanek. Zobacz o której masz autobus. Napisz jak dotrzesz do domu. Tak niewiele, a tak wiele.

Depresja jest chorobą!

Depresja jest ciągle mało rozumianą chorobą. To nie jest czyjś wymysł lub „moda”. To autentyczne, przejmujące cierpienie. I choć osobom zdrowym niepojęte wydaje się, że można nie mieć siły, by wstać z łóżka, zrobić herbatę, umyć się – to właśnie tak jest. Gdyby tylko najbliżsi zdawali sobie sprawę, jak wiele wysiłku osoba chora na depresję musi włożyć w to, aby wykonać codzienną toaletę – daliby jej za to złoty medal. Tak. Codzienne czynności chorego wymagają wysiłku podobnego do tego jaki osoba zdrowa wkłada np. żeby przebiec maraton.

Brak siły jest autentycznym brakiem fizycznej siły. Niezdolność do wykonywania codziennych czynności, opiekowania się dziećmi, aktywności zawodowej – jest naprawdę NIEZDOLNOŚCIĄ. Ciężkie myśli nie są czymś nad czym osoba chora ma władzę. To osoby zdrowe mają wpływ na swoje myśli, mogą nimi kierować, mogą świadomie zacząć myśleć o czymś pozytywnym. Osoby chore na depresję – są pozbawione tej umiejętności.

Depresja jest chorobą ciężką i niejednorodną. Może przyjmować różne formy, mieć różne nasilenie. Na depresję mogą chorować kobiety i mężczyźni. Nie istnieją też granice wiekowe – chorują osoby młode, dojrzałe, starsze, młodzież, a nawet dzieci. Objawy mogą być różne – słabość, długotrwały dojmujący smutek, obniżona koncentracja, trudności z porannym wstawaniem, zaburzenia snu, stany lękowe, zaburzenia odżywiania (brak apetytu lub nadmierny apetyt). Sen nie daje wypoczynku, a smutek nie mija tygodniami, miesiącami a nawet latami. Dojmujące jest poczucie przeogromnego cierpienia i słabość. Chory traci zdolność do cieszenia się i odczuwania przyjemności. Pojawiają się myśli samobójcze, autoagresja, a czasem agresja. Najtragiczniejszym skutkiem depresji są próby samobójcze.

Dla osoby chorej, śmierć wydaje się jedynym rozwiązaniem i jedynym sposobem zakończenia cierpień. Zazwyczaj te osoby nie potrafią wyjaśnić o co chodzi i na czym polega ich problem. W efekcie zamykają się w sobie. Bywa, że cały czas chce im się płakać. Lub zupełnie odwrotnie – nie płaczą w ogóle, dopada ich jakiś rodzaj odrętwienia…

Depresja może mieć formę utajoną, a sam chory często próbuje sam sobie poradzić i nie dopuszcza do siebie myśli, że może być chory… Bywa, że objawy pojawiają się pomału, niepostrzeżenie, a chory przyzwyczaja się stopniowo do spadku witalności, zmęczenia, poczucia przeciążenia. Smutek jeszcze nie zadomowił się na dobre, ale coś już się czai jak cień…

W związku z tym, że depresja zaczyna się taką „subtelną” formą, można nie rozpoznać tych objawów. Chory ciągle normalnie funkcjonuje w pracy i w domu. Swój obniżony nastrój tłumaczy np. porą roku, nadmiarem pracy, zmęczeniem, niewyspaniem, stresem. Bywa więc, że pewne objawy początkowo niewielkie – stopniowo i niby niewidocznie się nasilają. Chory więc funkcjonuje na pełnych obrotach, podejmuje kolejne wyzwania. Czasem przemknie mu przez myśl, że jednak wykonywanie zadań jakoś trudniej mu przychodzi, zdolność do koncentracji i kreatywnego działania już nie jest taka jak dawniej… ale działa dalej. Aż w którymś momencie, jednak coś pęka, albo przyjmuje niepokojący rozmiar, albo jakaś sytuacja naprowadza na trop depresji.

Depresja wpływa na kluczowe dziedziny życia. W związku z tym, że chory odczuwa przygnębienie, smutek, słabość, zmęczenie – wycofuje się z życia społecznego. Pozostaje w domu, by „odespać” zmęczenie. Bywa, że to co wcześniej sprawiało radość – teraz już nie cieszy. Często też izoluje się, gdyż ma poczucie, że nawet najbliższa rodzina go nie rozumie. Poza tym, pogłębiające się problemy ze snem, obniżoną zdolnością koncentracji i ogólną fizyczną słabością – wpływają na funkcjonowanie zawodowe. Niezdolność do podejmowania aktywności, problemy w relacjach i w pracy – prowadzą do ogromnej dysharmonii niemal we wszystkich dziedzinach życia. Dlatego podjęcie leczenia jest tak istotne, by zapobiec negatywnym skutkom np. utraty pracy czy problemom rodzinnym.

Depresję można wyleczyć!

Przyczyny depresji bywają zróżnicowane. Można mówić o przyczynach biologicznych, genetycznych, psychologicznych i społecznych. Zazwyczaj jest to połączenie tych czynników. Chory może zgłaszać trudności rodzinne, materialne, szkole lub zawodowe. Bywa, że niektóre traumatyczne przeżycia (choroba, śmierć, odrzucenie) prowadzą do depresji. Ale też długotrwały stres i presja mogą prowadzić stopniowo do pojawienia się choroby. Istotna też jest indywidualna wrażliwość chorego, jego sposób przeżywania, radzenia sobie z trudnościami i emocjami. Zazwyczaj te przyczyny się na siebie nakładają.

Depresja jest poważną chorobą naszych czasów. Nieleczona – może prowadzić do śmierci w wyniku samobójstwa. Główny Urząd Statystyczny podaje, że w 2016 roku liczba prób samobójczych odnotowanych przez Komendę Główną Policji wyniosła 9861, z czego 5405 zakończyło się zgonem. W wyniku śmierci samobójczej zginęło więcej osób niż w wypadkach samochodowych. Człowiek zdrowy raczejnie popełnia samobójstwa. Przyjmuje się więc, że popełnione samobójstwa w większości bywają skutkiem choroby, np. właśnie depresji. Jak wielkie musi być cierpienie, skoro prowadzi do pokonania woli życia, która jest jedną z największych sił? Jak wielki musi być smutek i poczucie osamotnienia w cierpieniu, że jedyną możliwością jego ukojenia wydaje się być śmierć? Ale depresję można wyleczyć!

Leczenie najczęściej obejmuje psychoterapię i farmakoterapię. Czasem wystarcza sama psychoterapia. Ale bywa, że konieczny jest pobyt w klinice, ponieważ różne są objawy i różne przyczyny choroby i wymagane jest czasem leczenie w warunkach szpitalnych. Depresja nie jest jak grypa, którą „widać” i której objawy są jednorodne i dla większości zrozumiałe (nie wystarczy poleżeć kilka dni i choroba minie). Leczenie depresji trwa czasem wiele miesięcy, ale już często po pierwszych tygodniach leczenia widoczna jest poprawa, która umożliwia powrót do w miarę normalnego codziennego funkcjonowania chorego. Ale to ciągle jest funkcjonowanie człowieka chorego, które powinno być traktowane jak okres rekonwalescencji po wypadku lub innej ciężkiej chorobie.

Ważne jest wsparcie najbliższych. Jednak często nierozumiane jest cierpienie odczuwane przez chorego. Bywa, że najbliżsi nie pojmują, że słabość i niezdolność do wykonywania najłatwiejszych na pozór czynności jest naprawdę słabością, a nie lenistwem. Zupełnie nie wiedzą jak reagować na zgłaszane przez chorego „nie mam siły”. W którymś momencie więc się wkurzają i mówią słynne „weź się w garść”. To nie działa. Jakakolwiek presja, urządzanie rywalizacji, „stawianie do pionu”, angażowanie w różnego rodzaju aktywności – nie pomagają. A wręcz wzmagają u osoby chorej poczucie osamotnienia i bycia nierozumianą. Dlatego niezwykle ważne jest, by najbliżsi wiedzieli o chorobie członka rodziny, poznali jej istotę i pomagali w powrocie do zdrowia. Nie jest to dla nikogo łatwa sytuacja, często pojawia się bezsilność i frustracja. Choremu najbardziej pomaga akceptacja i wykazanie zrozumienia dla jego cierpienia.

Warto wiedzieć

Pomocy udzieli psychiatra oraz psycholog. Najczęściej na wizytę u tych specjalistów trzeba poczekać od kilku dni do kilku tygodni. Warto jednak wiedzieć, że w sytuacjach niepokojących możesz zadzwonić na pogotowie lub pojechać na SOR. Jeśli ktoś w Twoim otoczeniu mówi o samobójstwie w taki sposób, że Ciebie to niepokoi – możesz wezwać pogotowie. Żadne tego typu zgłoszenie nie jest lekceważone.

Czy depresja może przynieść coś dobrego?

depresjaDaleka jestem od gloryfikowania cierpienia. W depresji, smutku, cierpieniu duszy, poczuciu osamotnienia, bycia nierozumianym i zagrożeniach jakie z tym wszystkim się wiążą – nie widzę niczego dobrego. A jednak bywa, że cierpimy. Wtedy warto znaleźć coś, co pozwoli nam wykorzystać nasze cierpienie i wyniesiemy z niego coś pozytywnego.

Depresja z reguły daje głęboki wgląd we własne wnętrze. Poza tym – wyostrza zdolność postrzegania niektórych sytuacji, bywa, że widzimy pewne zagadnienia szerzej i głębiej. Więcej w nich jest emocji. Taką dziedziną, w której można wykorzystać te aspekty – jest twórczość.

Twórczość. Bywa, że w okresie leczenia i powracania do zdrowia – chory zaczyna np. skupiać się na jakiejś czynności przynoszącej mu ulgę. W wielu sytuacjach są to formy artystycznego wyrażania siebie. Poznając biografie znanych osób – często dowiadujemy się, że cierpieli na depresję (czasem nazywaną „melancholią”), a twórczość pozwalała im radzić sobie z bólem, smutkiem, cierpieniem. Znam hafciarzy, malarzy, rzeźbiarzy, pisarzy, którzy chorowali lub chorują na depresję, a poprzez swoją twórczość wrażają swoje emocje. Z racji swojego zainteresowania pisarstwem – czytałam o badaniach, które przeprowadzał psycholog James W. Pennebaker. Wiele z jego obserwacji potwierdza, że pisanie o trudnych przeżyciach, kryzysach, traumach, po jakimś czasie przynosi ulgę, a efektem długofalowym jest lepsze radzenie sobie w trudnych sytuacjach. Dlatego też zachęcam do pisania – zacznij od zwykłego, osobistego pamiętnika. Opisuj wszystko, co czujesz, co przeżywasz, co dotyka Twojego serca.

Myślenie strategiczne. Niektóre badania wykazują, że osoby, które przeżyły depresję są lepszymi strategami. Dłużej analizują zebrane dane, są niezwykle staranne w tym, co robią. A to skutkuje dostrzeganiem różnych możliwości i nietypowych rozwiązań.

Wgląd w siebie. Osoby chore na depresję bardzo dużo analizują i są refleksyjne, samodzielnie dociekają przyczyn i szukają rozwiązań. W efekcie mocno poznają siebie, swoje reakcje. Są też dobrymi obserwatorami.

Autentyczność. W związku z tym, że depresja to niezwykle trudna sytuacja, bardzo często powoduje, że osoby chore po raz pierwszy w życiu zrzucają maski, nie udają już silnych, zaradnych. W efekcie zyskują autentyczność.

Wiara we własną siłę. Kto wydostanie się z piekła depresji – bardziej wierzy we własne możliwości. Skoro pokonałem depresję – to z innymi problemami też sobie poradzę.

Wytrwałość. Depresja to długotrwała choroba. Wychodząc z niej – trzebadać sobie dużo czasu. W ten sposób osoby, które chorowały na depresję – zyskują zupełnie inne spojrzenie na sprawy, które wymagają dłuższej ilości czasu.

Docenianie tego, co kruche i łatwo stracić. Bardzo często osoby po wyleczeniu depresji zgłaszają, że zupełnie przewartościowali swoje życie i teraz coś innego liczy się bardziej. Dlatego bywa, że osoby po wyzdrowieniu zaczynają lepiej dbać o swoje zdrowie, bardziej doceniają relacje z innymi, cieszą się drobiazgami, chcą lepiej korzystać z życia. Nie tylko depresja, ale wiele życiowych sytuacji prowadzi do zmiany postrzegania tego co naprawdę jest ważne i ma znaczenie.

Przemiana. Victor Frankl w swojej książce „Człowiek w poszukiwaniu sensu” powiedział, że trudne położenie bywa okazją do duchowego rozwoju. Depresja stawia chorego w niezwykle trudnym położeniu. Często też uniemożliwia funkcjonowanie w tym, co „zewnętrzne”, ale pogłębia kontakt z samym sobą. W efekcie prowadzi do wielu głębokich przemian oraz rozwoju duchowego i mentalnego.

Ale!

Nie trzeba tak bardzo cierpieć, by te wszystkie korzyści stały się naszym udziałem. Jednak, jeśli z jakiegoś powodu pisana jest nam depresja – skupmy się na tym, co może nas wzmocnić, dać szerszą perspektywę i pogłębić nasze życie.

Dbaj o siebie. 

.

 


Droga do domu, szkolenie, Anna Grabka
Droga do domu, Wysowa, szkolenie, Anna Grabka

A już teraz zapraszam Cię na warsztaty „Droga do domu”.
Spotkajmy się u mnie w domu, w jednej z malowniczych dolin Beskidu Niskiego…

.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *