Artykuły, Recenzje

Język nu shu i życie Chinek

Nu shu to w dosłownym tłumaczeniu kobiece pismo. Było sekretnym językiem Chinek używanym do XX wieku. W tym języku kobiety przekazywały sobie swoje tajemnice strzegąc, by żaden mężczyzna nigdy nie widział listów i poematów napisanych w ich języku. A pisały one, by dać sobie nadzieję, by pogłębiać więzy przyjaźni z innymi kobietami, ale także by opłakiwać swój ból i wyrażać cierpienie. Prawdopodobnie jest to jedyny pisany język na świecie, który stworzyły kobiety, by móc się między sobą nim posługiwać.

Życie kobiet w Chinach

Chiny do początku lat XX wieku to kraj, w którym patriarchat zaznaczył swoje granice wyjątkowym bólem i cierpieniem kobiet. Kobietom nie wolno było uczęszczać do szkoły, uczyć się, a nawet wychodzić z domu bez pozwolenia i pomocy mężczyzny. Ta pomoc często była niezbędna, gdyż… w imię piękna i szans na dobre zamążpójście – dziewczynkom w wieku 6-8 lat zaczynano krępować stopy. Proces krępowania trwał około 2 lata i był wyjątkowym cierpieniem. Kości stóp pękały, a ciasne bandaże i coraz mniejsze buciki miały nadać stopom idealny rozmiar – 7 centymetrów. Tak maleńkie stopy nazywano złocistymi liliami i były przepustką do lepszego życia – dzięki maleńkim stópkom kobiety mogły wyjść za mąż, a nie jedynie być służącą o wielkich stopach, gdzie służba ta często oznaczała świadczenie także usług seksualnych mężczyznom.

Krępowanie stóp to przyzwyczajanie dziewczynek do bólu, to ograniczenie na zawsze ich swobody. Mając maleńkie stopki kobieta chwieje się, gdyż ma problem z utrzymaniem równowagi, już nigdy nie pobiegnie, nie oddali się z domu. Chyba, że żyje w bogatym domu i ma służących, którzy zaniosą ją w lektyce tam, gdzie będzie chciała a mąż wyrazi na to zgodę. Maleńkie stópki to także niemożność ucieczki w razie potrzeby i zupełna zależność od świata mężczyzn. Proces krępowania stóp nie był dla dziewczynek bezpieczny. Sącząca się krew i ropa często prowadziły do zakażeń i w efekcie do śmierci dziewczynki.

Życie dziewczynek miało dużo mniejszą wartość niż życie chłopców. Chińskie przysłowie mówi: Lepiej mieć psa niż córkę. Pies popilnuje domu, a córka go opuści. Niemal całe dzieciństwo i młodość dziewczynek to najpierw ból i cierpienie związane z krępowaniem stóp, a później uczenie się szeregu norm i czynności przydatnych im w życiu, które było tak naprawdę służeniem mężczyźnie. Kobieta musiała tkać, szyć, naprawiać ubrania, gotować i służyć mężczyźnie. W pełnym posłuszeństwie. Wychodząc za mąż – wchodziła do domu męża, gdzie zupełnie poddawała się zarówno mężowi jak i teściowej. To teściowa oceniała jej zdolności prowadzenia domu. Była najczęściej dla niej surowa i wymagająca. A młoda dziewczyna w zupełnie obcym domu była praktycznie nikim, stawała się własnością rodziny męża i zdana była jedynie na jej łaskę lub niełaskę.

Kobiety większość życia spędzały w tzw. pokoju kobiet. Mieścił się on najczęściej na piętrze lub poddaszu domu. To było ich miejsce. To tam tkały, szyły, haftowały, śpiewały, uczyły się tajemnego języka kobiet. To w izbie na piętrze babcie i matki krępowały stopy swoim wnuczkom i córkom. To tam uczyły ich bezwzględnych zasad życia. Jedną z tych zasad była zasada całkowitego posłuszeństwa, która brzmiała: Jako dziewczyna słuchaj ojca; jako żona – męża; jako wdowa – syna. Kobiety były przez całe życie przygotowywane do roli całkowicie uległej służącej. Ich życie więc zamknięte było w jednej izbie – najpierw w domu rodziców, a później w domu męża. Doświadczały mało słońca, więc ich cera była wyjątkowo blada.

Sekretny język kobiet

W tak trudnych realiach – kobiety miały swoją odskocznię – język nu shu. Utrzymywały go w tajemnicy przed mężczyznami. Uczyły się go od swoich babć, mam, ciotek i nigdy nie pokazywały mężczyznom. Pismo to miało ozdobne zawijasy, dlatego czasem haftując różne ornamenty i wzory – kobiety używały swojego tajemnego języka, a jeśli zobaczył to jakiś mężczyzna, najczęściej odbierał jako ozdobne wzory. W tym języku kobiety przesyłały sobie wiadomości, np. zapisując krawędzie wachlarzy, wyszywając wiadomości na tkaninach lub zwyczajnie pisząc listy. W tym języku powstały piękne poematy i pieśni oraz tzw. Księgi trzeciego dnia. Księga trzeciego dnia to list opiewający cnoty panny młodej i opisująca jej charakter. Była przygotowana przez krewne i przyjaciółki oraz odczytywana trzeciego dnia po zawarciu ślubu w obecności kobiet z rodziny pana młodego. W ten sposób kobiety z domu panny młodej spotykały się z kobietami z domu pana młodego i czytając Księgę trzeciego dnia przekazywały listę zalet młodej kobiety.

Związki kobiet

Oprócz języka nu shu, który pełnił rolę wyrażania siebie – kobiety miały też możliwość zawierania między sobą pewnego rodzaju “związków”.

Jednym z nich był związek “zaprzysiężonych sióstr”. Zazwyczaj taki związek zawiązywały już kilkuletnie dziewczynki. Stanowił szczególny rodzaj przyjaźni i łączył dziewczynki niespokrewnione ze sobą. Dzięki niemu mogły się wspierać, spotykać, rozmawiać. Gdy dziewczyna przeprowadzała się do domu męża – często zawierała związek z innymi kobietami, młodymi mężatkami. Relacje zaprzysiężonych sióstr często utrzymywały się przez całe życie, a łącząca ich przyjaźń była czymś, co dodawało kobietom sił. Przysłowie, które sobie powtarzały mówiło: W pobliżu studni nie cierpi się pragnienia, a u boku sióstr nie można się załamać.

Innym związkiem łączącym dwie kobiety był związek laotong. Laotong oznacza takie same. Musiało zaistnieć kilka “znaków”, które interpretowała swatka i ona też inicjowała taki związek. Jednym ze znaków było np. urodzenie się tego samego dnia lub podobny wygląd stóp dziewczynek. Analizując chiński horoskop oraz numerologię – swatka zatwierdzała taki związek. Dziewczynki spisywały między sobą umowę, w której obiecywały sobie zazwyczaj przyjaźń, wierność, wsparcie. Związek laotong był prestiżowym związkiem i pozwalał w przyszłości dziewczynkom zawrzeć małżeństwo z mężczyzną z wyższej klasy społecznej. Związek ten był wysoko ceniony i zawierany na całe życie. Gdy dziewczynki a później kobiety, ktorych łączył związek laotong się spotykały ze sobą, gdy przyjeżdżały do siebie na kilka dni – mogły spać w jednym łóżku, zwierzać się sobie i się wzajemnie wspierać. To w tym związku odnajdowały głęboką przyjaźń, prawdziwą bliskość, a często także miłość. O sednie i pięknie związku laotong mówi Lisa See w książce Kwiat śniegu i sekretny wachlarz:

„Kochamy nasze córki z całego serca, ale musimy szkolić je w bólu. Najbardziej na świecie kochamy naszych synów, ale nigdy nie możemy stać się częścią ich świata (…). Każe się nam kochać męża od dnia zawarcia umowy między rodzinami (…). Każe się nam kochać teściów, lecz wchodzimy do rodziny męża jako obce (…). Każe się nam kochać i czcić przodków męża, więc wykonujemy zlecone obowiązki (…). Kochamy naszych rodziców, ponieważ zapewniają nam opiekę (…). Każda z tych miłości wywodzi się z poczucia obowiązku, szacunku i wdzięczności, i, jak dobrze wiedzą kobiety z mojego okręgu, jest na ogół źródłem rozpaczy, rozdarcia i brutalności. Miłość między dwiema dziewczynkami w związku laotong to coś zupełnie innego. (…) Taki związek zawiera się z wyboru.”

Kobiety będące ze sobą w takich związkach siostrzanych lub laotong – przesyłały sobie często wiadomości w swoim sekretnym języku nu shu. Wiele przepiękych poematów zostało napisanych w tym języku. A jednak jedna z chińskich tradycji, która nakazuje spalić osobiste rzeczy zmarłej kobiety – przyczyniła się także do zniszczenia wielu pięknych przekazów w tym języku.

Język nu shu, sekretny język kobiet – był dla nich ucieczką i rodzajem wolności. Posługując się nim, uwalniały swojego ducha, wyrażały swoje cierpienie, dodawały sobie otuchy a pisząc pełne tęsknoty poematy – tworzyły prawdziwe arcydzieła. Nawet wykonując codzienne czynności takie jak tkanie czy szycie – przemianiały je w sztukę.

Specjaliści badający kulturę zaobserwowali, że w regionach, w których używano języka nu shu – mniej kobiet popełniało samobójstwa. Nu shu to język, który czynił kobiety wolne duchem, był siłą, pozwalał wyrażać prawdziwe uczucia.

Notuje się, że w roku 2004 zmarła ostatnia Chinka, która nauczyła się od swojej mamy i babki języka nu shu i umiała w nim pisać i czytać. Całe szczęście powstało w 2002 roku muzeum, w którym zgromadzono teksty w języku nu shu oraz przedmioty na których umieszczono napisy w tym języku. Powstała też szkoła nu shu, która zachęca młode kobiety do uczenia się tego języka.

kwiat sniegu i sekretny wachlarzPiękny a zarazem niezwykle wzruszający obraz życia kobiet w Chinach znajduje się w książce Kwiat śniegu i sekretny wachlarz. Tak bardzo zafascynował mnie sekretny język kobiet, który stał się dla nich odskocznią od codziennego cierpienia, dawał siłę i wolność, że zgłębiłam ten temat – przeczytałam dostępne informacje, obejrzałam filmy. Jestem wzruszona ciężkim losem wielu kobiet na świecie, nie tylko w Chinach. Jakaż okrutna tradycja nakazuje, by małe dziewczynki miały łamane kości stóp? Jak wiele kobiet było poniżanych i bitych za to, że nie urodziły synów tylko córki? Jak okrutnie traktowano kobiety nakazując im bezwzględne posłuszeństwo i poddanie ojcom czy później mężom? Jak straszne okaleczenie stóp nawet w sytuacji walki i konieczności ucieczki okazywało się utrudnieniem. A przecież okrutnym praktykom poddaje się wiele dziewcząt i kobiet na świecie. Bandażowanie stóp w Chinach, obrzezanie dziewcząt w krajach Afrykańskich, prasowanie piersi w Kamerunie – to tylko niewielka lista cielesnych cierpień kobiet. A przecież nie na tym kończy się zadawany kobietom ból… Obniżanie ich wartości, sprowadzanie roli kobiety do roli służącej czy kucharki, odsuwanie od spraw politycznych, społecznych czy religijnych – to również wyrazy umniejszania kobietom tylko ze względu na płeć. A te formy „ciemiężenia” są nam już o wiele bliższe…

Wiele setek lat musiało upłynąć, aby zmienić smutną sytuację kobiet w Chinach… Płakałam razem z bohaterkami. Sama niemal czułam ich ból, smutek, cierpienie i bezradność.

A jednak sama książka opowiada też o lepszych momentach życia, na przykład radości i sile, jaką czerpały kobiety z pięknych związków sióstr i laotong, a sam język nu shu stał się „towarzyszem” ich niedoli, będąc wyrazem wszelkich uczuć, piękna i nadziei. I chociaż pod maską tradycji i powściągliwości kobiety musiały ukrywać swoje uczucia, to ich sekretny język pozwalał im je wyrażać.

Lisa SeeLisa See, autorka książki Kwiat śniegu i sekretny wachlarz ma chińskie pochodzenie. Odbyła podróż do tych rejonów Chin, w których kobiety posługiwały się językiem nu shu i poszukiwała informacji o tym języku i życiu Chinek. Chociaż książka nie stanowi pracy dokumentalnej i nie zawiera wielu naukowych wyjaśnień – to przedstawiona w beletrystycznej formie historia kobiet pokazana została wrażliwym sercem autorki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *