Opowiadania

Poddasze

Pokoik na poddaszu pamiętała z dzieciństwa.

Latem, gdy przyjeżdżali do babci, dostawali pokoik na poddaszu. W pokoiku były tylko dwa pojedyncze łóżka. Musieli się tam zmieścić wszyscy. Niezależnie od tego, czy przyjechało dwoje wnucząt, czy czworo. Musiał wystarczyć.

Stare, masywne łóżka miały wyjątkowo zniszczone materace. Wyrobione sprężyny tworzyły na środku wgłębienie. Ale komu to przeszkadzało? Najważniejsze było, że są wakacje, które można spędzić u babci na wsi.

Lubiła deszczowe dni. Wtedy brała do ręki książkę i słuchając kropel deszczu bębniących o blaszany dach, dostawała się do świata swoich bohaterów.

Raz odkrywała czarne lądy, innym razem zdobywała bieguny. To znów burza wyrzucała ją na bezludną wyspę albo podróżowała podwodnym statkiem.

Gdy się budziła o poranku, patrzyła w sufit desek, na którym drewniane słoje rysowały jeszcze inny świat. Poczciwa czarownica z ogromnym nochalem udawała srogą, ale gdzieś w jej sękowych ustach czaił się uśmiech. W rogu pies wystawił jęzor, a słońce było wyjątkowo małe. Wpatrywała się w te nietknięte ludzką ręką freski.

Były spokojne. Każdego lata takie same. Przewidywalne. Bezpieczne.

Dziś obudził ją deszcz spadający na dachowe okna jej pokoju na poddaszu. I odżyły wspomnienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *