To dziś właśnie minęło 12 lat odkąd ją straciła. Najpierw było niedowierzanie, potem przetoczył się ogrom bólu. Później przyszła złość. Na te wszystkie okoliczności, na tych wszystkich ludzi wokół, którzy byli, widzieli, ale nie rozpoznali. Na końcu przyszło zrozumienie. Że gdyby tylko zdawali sobie sprawę – zapobiegliby. Że gdyby tylko mieli nieco więcej wiedzy – rozpoznaliby. Łącznie z nią.

Co roku to trudna data. To dzień, który jeszcze niedawno budził ogrom nieprzeżytych emocji. Dzisiaj jednak wspomina dobre chwile, które z nią przeżyła. Gdy zwierzały się sobie ze swych tajemnic. I gdy była dla niej swego rodzaju autorytetem. Gdy sobie pomagały w szkolnych zadaniach i trzymały się razem. To były dobre chwile.

Cieszy się, że był ktoś tak piękny, dobry i ważny w jej życiu. Że dane im było przeżyć w poczuciu własnej obecności prawie 26 lat.

Siostra. Więź, która pozostaje na zawsze.